Matematyczna wyobraźnia. Recenzja książki „Ukochane równanie profesora” Yōko Ogawy

1 grudnia 2019

Czasami wystarczy twoja cicha obecność. Cierpliwość i gotowość do wysłuchania – nawet gdy opowieść powtarzana jest wielokrotnie – przynoszą trochę ciepła zagubionej, niespokojnej duszy. Serdeczny uśmiech rozjaśnia drogę i pozwala doświadczyć kruchego, ulotnego szczęścia, którego cząstka pozostanie na zawsze w sercu, mimo upływu czasu.

Narratorka powieści Ukochane równanie profesora japońskiej pisarki Yōko Ogawy wspomina mężczyznę, u którego pracowała jako gosposia. Jej imienia, jak i imion pozostałych postaci nie poznamy, bo nazwiska postaci w tej opowieści umykają pamięci, analogicznie jak w dwóch innych przetłumaczonych na język polski książkach Ogawy, niejako wskazując, że bohaterem jej prozy jest jedermann, everyman, symboliczny ktoś. W Miłości na marginesie nadwrażliwa na dźwięki główna bohaterka usiłuje poprzez introspektywną podróż pokonać niepamięć i przypomnieć sobie własne wspomnienia, natomiast w Muzeum Ciszy postacie są w zasadzie strażnikami eksponatów, pamiątek po zmarłych i nie potrzebują identyfikacji przy pomocy imienia, a jedynie poprzez funkcje jak choćby Muzealnik. W Ukochanym równaniu profesora pozostają liczby i emocje zapisane w przestrzeni zamiast imion. Pracodawca narratorki był nauczycielem akademickim, matematykiem, zajmował się teorią liczb i to one od zawsze stanowiły centrum jego życia. Jednakże w wyniku wypadku samochodowego mózg mężczyzny został uszkodzony, skutkiem czego wystąpiła u niego niepamięć następcza. Jego wspomnienia zatrzymały się w 1975 roku, gdy miał czterdzieści siedem lat.  Wszystko to, co następuje później, ucieka po odmierzonym czasie z jego głowy. I tak każdego dnia na nowo musi rozpoczynać walkę ze łzami i wstydem, gdy odczytuje sporządzoną przez siebie karteczkę: „Moja pamięć trwa tylko osiemdziesiąt minut”.

Y. Ogawa, Ukochane równanie profesora, Tajfuny.

Narratorka to dziewiąta z kolei gospodyni Profesora. Mężczyzna jest osobą schorowaną i należy do kategorii „uciążliwych klientów”, bo wymagających dużych pokładów cierpliwości. Jeśli gosposia nie spełni oczekiwań jedynej krewnej Profesora, wdowy po jego bracie, zostaje zwolniona. Zresztą mężczyzna i tak po osiemdziesięciu minutach zapomina, kim jest kobieta zajmująca się jego domem. Profesor nieustannie rozmyśla i nie lubi, jeśli ktoś mu przeszkadza. Przemierza gęsty las liczb i szuka „tajemniczego jeziora czystej ciszy”, odpowiedzi na zagadki matematyczne. W związku ze swoją krótką pamięcią przyczepia do marynarki karteczki z informacjami, co sprawia, że jego wygląd jest bardzo osobliwy i budzi zdumienie. Gospodyni-narratorka szybko uczy się, by nie zakłócać rytmu dnia Profesora. Być nie zaprzyjaźniłaby się z mężczyzną, gdyby nie to, że pewnego dnia przyprowadziła do pracy dziesięcioletniego syna, którego Profesor z powodu płaskiego czubka głowy chłopca ochrzcił… Pierwiastkiem √. Od początku mężczyzna zaczął go wprowadzać w matematyczny świat, w liczbowe przestrzenie i stopniowo nawiązali we trójkę nić porozumienia. Profesor otrzymał od nich ciepło i uwagę, mimo iż relację z nimi budował w zasadzie na nowo po upływie osiemdziesięciu minut. Można zaryzykować twierdzenie, że dziecko jest niejako łącznikiem między światem rzeczywistym, codziennością wypełnioną obowiązkami, zadaniami, problemami a przestrzenią liczb, niezgłębionych, pełnych nieodcyfrowanych stron, fantastycznych i pasjonujących wymiarów. Mały człowiek pozwala nie tylko spotkać się tym dwóm światom, ale i zauważyć, że odchylenie w jakąś stronę zaburza harmonię. W efekcie zaś umożliwia przewartościowanie i wreszcie uzyskanie równowagi. Pierwiastek z Profesorem dzielą fascynację baseballem – obaj kibicują drużynie Tygrysów. Chłopiec nie zważa jednak na to, że mężczyzna pamięcią tkwi w latach 70. XX wieku i stracił przeszło dwie dekady z historii ich ulubionego zespołu. Wykazuje się dojrzałością i dba o to, by Profesor nie czuł się zakłopotany tym, że nie zna bieżących wydarzeniach z baseballowego świata. Cierpliwie, taktownie i troskliwie prowadzi z mężczyzną dyskusje, wprowadza subtelnie nowe informacje. Skrzętnie ukrywana przez Profesora w pudełku po ciastkach kolekcja kart baseballowych przyczyni się do odkrycia fotografii z jego młodości oraz odsłoni fragment z przeszłości mężczyzny i wdowy.

Dopiero pojawienie się w domu dziecka wyciągnęło mężczyznę ze świata myśli i pozwoliło mu doświadczyć rzeczywistości, ale także strachu o kogoś innego, nie tylko o siebie. Jednocześnie troska, jaką otaczał on syna bohaterki, sprawiła, że kobieta bardziej zaangażowała się w opiekę nad Pierwiastkiem. Od wczesnego dzieciństwa nauczona była zajmować się domem, gdyż wychowująca ją samotnie matka dużo czasu i energii poświęcała pracy. Teraz ona powiela schemat – całymi dniami jest w pracy, w cudzych domach i dokłada starań, by domownikom dobrze się mieszkało – tymczasem jej syn czeka na nią samotnie tak, jak ona niegdyś na matkę. W tej opowieści wydaje się, że w centrum są Profesor i jego mały uczeń, a kobieta głównie obserwuje, notuje w pamięci wydarzenia, przypomina je po latach. Jednakże to jej dwie decyzje są kluczowe dla rozwoju relacji chłopca oraz niej samej z Profesorem. Pierwsza to przyprowadzenie syna do domu pracodawcy, druga zaś to zorganizowanie wyjścia na mecz baseballu. Ona także podejmuje inicjatywę, by zabrać mężczyznę do fryzjera. Jest postacią nieco na uboczu, bo to Pierwiastkowi Profesor poświęca dużo czasu i uwagi, dla niego przygotowuje kolejne zadania do rozwiązania, by rozwijać dziecięcy umysł. Niemniej jednak kobieta stara się uczestniczyć w lekcjach teoretyka liczb i gdy jej syn szybko poddaje się, bo nie znajduje odpowiedzi na problem, który postawił przed nim Profesor, to ona zagłębia, szuka, docieka, zapisuje – błądzi, ale zwykle w końcu udaje się jej rozwiązać zadanie. Jej obecność jest raczej dyskretna – jak matki, która troskliwie opiekuje się dorastającym dzieckiem, stopniowo wprowadzając go w świat. I chociaż początkowo sama chciałaby zwrócić na siebie uwagę i pokazać, że jest pojętną uczennicą, to z czasem dojrzewa do roli matki, nie tylko dla Pierwiastka, ale i w pewnym sensie także dla Profesora.

Pozornie marginalną, acz ciekawą postacią jest bratowa Profesora. Działa z ukrycia, obserwuje to, co dzieje się w domu szwagra, reaguje stanowczo, gdy coś odbiega od założonej przez nią normy. Trudno jej z początku pogodzić się z tym, że mężczyzna polubił swoją nową gospodynię i jej dziecko – jakby przemawiała przez nią zazdrość – ale z czasem przekonuje się, że mężczyźnie nie dzieje się krzywda, wręcz przeciwnie, bo obecność narratorki i jej syna przynosi uśmiech i ulotną jak pamięć Profesora radość. Tak naprawdę to dopiero inicjatywa gospodyni, która zdecydowała się na odważny krok i postanowiła zabrać Profesora i Pierwiastka na mecz, stała się punktem zwrotnym w relacjach wszystkich bohaterów. Co prawda, skutki tej wyprawy ściągną na nich gniew bratowej mężczyzny, co doprowadzi do zwolnienia gospodyni, to jednakże w ostatecznym rozrachunku wycieczka pozostanie dla niej i Pierwiastka ciepłym wspomnieniem, a kto wie – może i dla Profesora. Dzięki wyprawie mężczyzna poczuł się jak przyjaciel, ktoś bliski i ważny dla Pierwiastka oraz jego matki. Nie umknęło to uwadze jego bratowej, która po pierwszym żalu i złości względem gosposi nieznacznie zmieniła nastawienie i pozwoliła na kontakt chłopca i jego matki z Profesorem.

Yōko Ogawa zaskakuje starannie przygotowanym wprowadzeniem w matematyczne struktury, zwłaszcza liczby. Japońska pisarka uzmysławia czytelnikom, że świat liczb jest tylko na pozór skomplikowany, a „jedynym celem matematyki jest odkrywanie prawdy”. Profesor tłumacząc różne zagadnienia Pierwiastkowi i jego matce, stopniowo pokazuje, że ciekawość, uważność i spostrzegawczość pozwalają na zagłębianie teorii liczb, co prowadzi do intelektualnej przyjemności i satysfakcji oraz rozwoju wewnętrznego. Można powtórzyć za polskim matematykiem Stefanem Banachem oraz Profesorem z powieści Ogawy, że przestrzeń jest liczbą. Porządek wszechświata, każdy element świata jest wyrażony liczbami – Profesor niejednokrotnie odwołuje się do koncepcji świata księgi, której poszczególne strony są powoli odcyfrowywane przez matematyków. Skoncentrowanie się na liczbach, zauważanie pewnych prawidłowości, śledzenie liczb pierwszych i pseudopierwszych, szukanie liczb zaprzyjaźnionych i bliźniaczych umożliwia odsłanianie kolejnych fragmentów tajemnicy istnienia świata. Zadania, które mężczyzna przygotowuje dla narratorki i jej syna, wciągają ich w pasjonujący świat i sprawiają, że stają się oni uwrażliwieni na „matematyczne poczucie piękna”. Dla Profesora liczby są także „płaszczem ochronnym” – jeśli czuje zagrożenie i niepewność, od razu zaczyna mówić o liczbach, ucieka w przestrzeń nimi wyrażoną, bo w niej czuje się bezpiecznie, w matematycznej prawdziwe odnajduje pociechę. Tytułowe ukochane równanie Profesora to „tożsamość Eulera”, nazywana „najpiękniejszym wzorem matematycznym”, zapisywana jako eπi + 1 = 0. Wzór zapisuje się jako równanie, które łączy w sobie trzy działania (każde z nich występuje tylko jeden raz) – dodawanie, mnożenie oraz potęgowanie – a w jego skład wchodzi pięć podstawowych stałych matematycznych. To najsilniejsza ochrona Profesora – wykorzystał ją raz w obecności narratorki, by ochronić to, co cenne i ważne dla niego. Gospodyni zabiera ze sobą ten wzór i w chwilach zwątpienia także i jej przynosi ukojenie.

Yōko Ogawa obserwuje i rejestruje intymny, kameralny świat ludzi zmarginalizowanych oraz ich samotnego zmagania się z własnym bólem, rzadko kiedy wyrażanym na głos. Pięknie potrafią się wzajemnie o siebie troszczyć, dawać ciepło i niezbędne dla każdego człowieka uwagę i szacunek. W drobnych gestach rodzi się głęboka więź, która obu stronom daje poczucie bycia wartościowym. Ukochane równanie profesora to opowieść o kruchym, małym szczęściu, jakim jest życzliwość i uśmiech drugiego człowieka. Nie ma tu miejsca na wielkie słowa, burzliwe namiętności, teatralne gesty – jest serdeczność, cierpliwość i wyrozumiałość.

Luiza Stachura


Tytuł: Ukochane równanie profesora
Tytuł oryg.:  Hakase no aishita sūshiki (博士の愛した数式)
Autor: Yōko Ogawa
Tłumacz: Anna Horikoshi
Wydawca: Tajfuny
Data wydania: czerwiec 2019 r.
ISBN: 978-83-952433-2-5

Jeden komentarz

  • Marek 31 grudnia 2019jako15:43

    „Miłość na marginesie” podobała mi się bardzo. Długo musieliśmy czekać na kolejną przetłumaczoną powieść, ale z Twojej recenzji wynika, że było warto. Zamawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.