„Odpada ci głowa i umierasz.” Recenzja książki „Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów”

Kwiecień 30, 2017

Na szczycie wzniesienia, pooranego tarasami  z daleka przywołujących na myśl schody, pręży się dumnie okazała, choć lekko pochylona posiadłość w kolorze więdnących liści klonów. Ten niezgrabny, acz majestatyczny budynek to rezydencja Akakuchibów, najzamożniejszej rodziny w okolicy, której historia sięga zamierzchłych czasów, których nikt już dziś nie pamięta. Majacząc się w oddali, spowita czystym powietrzem, zdawała się mieszkańcom żyjącym u podnóża góry rajską siedzibą skąpaną nieustannie w promieniach słońca. W tym właśnie domu rozgrywa się opowieść Czerwonych dziewczyn.

Lata 40. XX wieku. Pewnego dnia w małej wiejskiej osadzie Benimidori ponownie pojawili się oni – tajemniczy ludzie z gór odznaczający się śniadą karnacją, tęgą budową i kruczoczarnymi włosami. „Cudzoziemcy”, jak zwykli określać ich mieszkańcy wioski, przybywali na wezwanie, gdy brakowało rąk do pracy, a najbardziej potrzebni byli przy pogrzebach. Tego dnia, zabrawszy ze sobą w góry ciało zmarłego, pozostawili za sobą małą dziewczynkę. Trzyletnią Manyō przyjęła pod swój dach para robotników nazwiskiem Tada. Nikt nie mógł przewidzieć, że ten wychowany wśród najbiedniejszej klasy podrzutek w przyszłości stanie się matroną szacownego rodu Akakuchibów oraz poważaną wieszczką. Manyō miała bowiem dar jasnowidzenia, jednak nawiedzające ją objawienia były niejednoznaczne i nawet ona sama nie wiedziała, co tak naprawdę oznaczały. Dopiero z czasem uzmysłowiła sobie, że są to zapowiedzi śmierci. To, co inni uważali za dar, dla dziecka był niekończącym się koszmarem, za sprawą którego jawa mieszała się ze snem, a żywi ludzie z duchami. Niestety nawet dorosłość nie uchroniła jej przed zgubnymi skutkami jej „daru”. Wydając na świat swego pierwszego potomka doświadczyła najgorszej z możliwych dla matki rzeczy – ujrzała pełne cichego cierpienia, krótkie i zakończone nagłym zgonem życie swego dziecka.

K. Sakuraba, Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów, Wydawnictwo Literackie.

Śmierć naznaczyła również losy jej najstarszej córki, Kemari. Jak przystało na urodzoną w roku Ognistego Konia dziewczynę była porywista i nieokiełznana niczym rumak. Wiodła pełny swobody żywot buntowniczej nastolatki ścigającej się na motorach i wdającej się w bójki. Założony przez nią gang motocyklowy Żelazne Anioły zdominował cały region i nie było ucznia, który nie wiedziałby o wojowniczej dziewoi  z rodu Akakuchibów. Wraz z osiągnięciem pełnoletności Kemari uznała, choć niechętnie, że czas najwyższy przejść na emeryturę. Świat wokół niej nieustannie parł naprzód, a dawni znajomi rozpoczynali dorosłe życie i zmieniali skórzane kurtki na krawaty oraz zakładali rodziny. Kemari odkryła u siebie zapał artystyczny i ku zdziwieniu rodziny rozpoczęła karierę rysownika komiksowego. Stworzona przez nią manga osiągnęła status bestselleru, a z niej uczyniła najbardziej rozchwytywaną autorkę dekady. Tę sielankę przerwała jednak śmierć dziedzica rodu. W jednej chwili ciężar odpowiedzialności za rodzinę, a przede wszystkim rodzinny biznes spadła na barki niespełna dwudziestokilkuletniej dziewczyny. Jedynym wyjściem dla zapewnienia ciągłości w obu tych sferach było zamążpójście i urodzenie dziecka. Napiętnowany śmiercią jednego członka rodziny do życia powołany został kolejny – najmłodsza z rodu Akakuchibów i jednocześnie narratorka, Tōko.

Jak sama o sobie mówi, jest niegodną potomkinią powszechnie szanowanej Manyō, a jej życie jest tak pospolite, iż nie ma żadnej własnej historii do opowiedzenia. Pozbawiona ambicji i zapału Tōko spędza monotonne lata licealne na nauce, grze na trąbce w szkolnej orkiestrze oraz spotkaniach ze znajomymi i chłopakiem Yutaką. Wkraczając w dorosłość dziewczyna nie widzi przed sobą celu – ima się od czasu do czasu dorywczych prac, ale nie znajdując w nich satysfakcji porzuca je bez zastanowienia. Dopiero wyznanie Manyō poczynione na łożu śmierci sprawia, że uśpiona dotąd krew w żyłach Tōko zaczyna szybciej krążyć. Przed wnuczką staje zadanie wyjaśnienia od lat skrywanej tajemnicy kogo zabiła jej babka i czy naprawdę była morderczynią.

Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów to bez wątpienia dobrze skrojona wielowątkowa saga rodzinna osadzona na tle przemian społeczno-ekonomicznych zachodzących w prowincjonalnej Japonii począwszy od lat 50. XX wieku. Okraszone fantastycznymi epizodami losy trzech kobiet i otaczających ich ludzi są jedynie pretekstem do głębszej refleksji nad przemijaniem, nieuchronnością zmian i poszukiwaniem swojego miejsca w świecie. Ustami najmłodszej dziedziczki Akakuchibów Kazuki Sakuraba dokonuje zbiorowego rozrachunku trzech pokoleń społeczeństwa japońskiego.

„(…) wypływające z wnętrzności pieca czerwone wodospady oślepiały, a towarzyszyły temu echo mechanicznego ryku, zawodzenie industrialnej bestii oraz karmazynowe płomienie rozjaśniające mokre od potu i smaru twarze robotników. Cóż pozostało? Marny cień dawnej potęgi. Żyjąc tu dzisiaj, znam tylko czarną, wysuszoną skorupę miasta, gdzie ognie zgasły, gdy zmieniły się czasy; martwe miejsce pokryte grubą warstwą czerwonej rdzy i przekształcone w olbrzymią ruinę.”

Lata 50. i 60. to czas niepohamowanego rozwoju gospodarczego jawiącego się jako okres cudownego prosperity. Rosnące pensje, podnoszący się standard życia oraz wpajane powszechnie przekonanie, że ciężką pracą budowana jest przyszłość kraju były wyznacznikami pokolenia Manyō. Mężczyźni mieli odznaczać się tężyzną fizyczną, zaś kobiety zaradnością w prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci. Każdy miał określoną rolę, a świat wydawał się znacznie prostszy. Jednak każdy medal ma dwie strony. Autorka bez ogródek wskazuje na ciemne strony boomu przemysłowego – zanieczyszczenie środowiska oraz związane z nim choroby prowadzące do przedwczesnej śmierci i upośledzenia, sprowadzenie robotników do roli łatwo wymienialnych trybików, a także postronne ofiary nienasyconego kapitalizmu, które nie mogąc nadążyć za postępującymi zmianami całkowicie utraciły sens życia.

Z czasem rywalizacja o lepszy status materialno-społeczny przeniosła się na młodsze pokolenia – a mianowicie uczniów. Spirala ostrego współzawodnictwa edukacyjnego rozkręcała się w najlepsze, a wbijana do dziecięcych głów od najmłodszych lat maksyma, że osoba z ławki obok nie jest już twoim kolegą/ koleżanką, lecz rywalem o przyszłą dobrze płatną posadę i wygodne życie zbierała obfite żniwo. Jej ofiarami padło również dwóch synów Manyō – spokojny, lecz osiągający świetne wyniki Namida, oraz nieśmiały i wycofany Kodoku, który na skutek przemocy szkolnej na lata zamknął się w czterech ścianach swojego pokoju. Formą sprzeciwu wobec systemu jest postać buntowniczej Kemari. Niestety ta wojowniczka o wolność i niekończącą się zabawę była jedynie wydmuszką.

„Młodzież dawniej zmagała się z polityką i była pochłonięta ideą polepszenia bytu jednostki, lecz zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, ta epoka minęła, a w sercach młodych ludzi, którzy przyszli po nich, ziało pustką. Pokolenie Kemari nie miało własnej ideologii, czy nawet świadomości społecznej; nie widziało realnego świata, ponieważ nie było nim zainteresowane i dlatego tworzyło własną, fikcyjną rzeczywistość. Kultura buntu stanowiła zbiorową iluzję.”

Ostatnia z bohaterek powieści przyszła na świat w 1989 roku, rozpoczynającym kolejny okres wielkich przemian zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej. Automatyzacja pracy i spadek zapotrzebowania na stal, główną gałąź przemysłową w Benimidori, doprowadził do zwiększenia się bezrobocia i ucieczki młodych do większych miast. Tōko, mimo że pochodziła z dobrze sytuowanej rodziny i miała przed sobą wiele możliwości była typową przedstawicielką straconego pokolenia. Bez ambicji, ani celu w życiu; nie ulegała potrzebie wydawania na cokolwiek pieniędzy, a co za tym idzie nie czuła potrzeby pracy zarobkowej i wychodzenia z domu. Chociaż od kilku lat była w związku z tym samym mężczyzną ich wzajemne relacje ograniczały się do pobieżnych rozmów i cotygodniowych wypadów do hotelu miłości. Oboje czuli się zagubieni, oboje prowadzili życie na jałowym biegu.

Bohaterki powieści Sakuraby, chociaż na zewnątrz wydawały się silne, do końca swych dni zmagały się z wewnętrznymi niepokojami. Matrona domu Akakuchibów Manyō w poszukiwaniu własnej tożsamości nieustannie usiłowała znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego jej własna rodzina, własna krew porzuciła ją wśród obcych ludzi. Przywódczyni gangu i sławna mangaczka Kemari, która nie mogąc odnaleźć się w roli dorosłej kobiety i matki uciekła w świat komiksu, w którym przez 12 lat na nowo przeżywała przygody młodości. Natomiast dziedziczka rodu i potomkini wielkich kobiet Tōko pogrążała się w depresyjnych stanach samokrytycyzmu.

To wszystko sprawia, że Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów jest powieścią na wskroś japońską. Zawarte w niej przemyślenia oraz symbolizm z łatwością zostaną odczytane zarówno przez młodsze, jak i starcze pokolenia Japończyków. Styl pisarski Sakuraby jest prosty zaś sposób prowadzenia narracji oszczędny i bezpośredni, czym zyskała sobie przydomek „Murakamiego w spódnicy”. Nie znajdziemy tu ani płomiennych romansów, ani nagłych zwrotów akcji czy dynamicznych scen walki. Historia toczy się niemal sennym tempem, a myśli autorki płyną wieloma nurtami swobodnie tworząc odnogi fabularne niczym meandry rozpościerające się wzdłuż wielkiej rzeki. Być może to sprawia, że z różnych stron pojawiają się negatywne opinie o niewykorzystanym potencjale, czy nieciekawych postaciach. Owszem nie jest to dzieło powalające na kolana, ale zdecydowanie nie można odmówić tej powieści świetności. Jednak, aby w pełni docenić jej wartość czytelnik powinien znać japoński kontekst kulturowo-społeczny i mieć nieco więcej niż piętnaście wiosen za pasem. Czy to oznacza, że zwykły polski odbiorca nie ma czego szukać na kartach tej opowieści? Nic bardziej mylnego. Nawet jeśli tematyka japońska jest mu obca wciąż ma przed sobą czterysta pięćdziesiąt stron dobrze napisanej literatury, przy której można miło spędzić kilka wieczorów.

Agata Czapkowska


Tytuł: Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów
Tytuł oryg.: Akakuchiba-ke no densetsu (赤朽葉家の伝説)
Autor: Kazuki Sakuraba
Tłumacz: Łukasz Małecki (przekł. z jęz. ang.)
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: kwiecień 2017 r.
ISBN: 978-83-08-06340-8

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *