Pęknięcia. Recenzja „Otogizōshi. Księga japońskich opowieści” Osamu Dazaia

14 lipca 2019

Życie złudzeniami to kręta i niebezpieczna ścieżka w głąb onirycznej krainy iluzji, prowadząca do upadku, obnażenia mirażu, zerwania dekoracji, odsłonięcia mechanizmów fikcji – swego rodzaju kary za balansowanie między światami, wymiarami rzeczywistości, na przecięciu realności i ułudy.

Japońska literatura przeżywa w Polsce kolejny renesans, a liczba przekładów na nasz język wzrasta z każdym rokiem. Pojawiają się utwory pisarzy, których burzliwe życie znalazło odbicie w ich twórczości, nierzadko wypełnionej lękami, obsesjami i wnikliwymi obserwacjami natury ludzkiej. Jednym z takich autorów jest Dazai Osamu, a właściwie Shūji Tsushima. Z jego utworami poświęconymi jednostce pełnej sprzeczności i dylematów, uwikłanej w społeczność, usiłującej odnaleźć swoje miejsce, świetnie koresponduje Otogizōshi z 1945 roku, zbiór czterech opowieści będących wariacjami czy wariantami klasycznych japońskich historii średniowiecznych. Pisarz przekształca te opowieści, wprowadzając do pozornie skostniałej struktury uniwersalne spostrzeżenia dotyczące natury człowieka – innymi słowy, w klasycznej formie umieszcza treści właściwe dla swojej twórczości, forma okazuje się swego rodzaju kostiumem, maską.

Tytuł książki Dazaia odwołuje się do nazwy japońskiego gatunku literackiego, ukształtowanego w okresie Muromachi, czyli od końca XIV wieku do początków XVI stulecia. Słowo otogizōshi wywodzi się z wydanego przez księgarza Seiemona Shibukawę z Osaki na początku XVIII wieku zbioru dwudziestu trzech opowieści ilustrowanych drzeworytami, pod tytułem Otogi bunko („Biblioteka podręczna”). Utwory z gatunku otogizōshi były kompilacją historii o bohaterach, przypowieści, bajek, baśni i legend. Postacie były zwykle schematyczne, jednowymiarowe, akcja natomiast wartka. Dazai twórczo adaptuje cztery z nich – nie tyle reinterpretuje, ile wzbogaca o psychologiczną głębię poszczególnych bohaterów oraz odautorski komentarz. Jego bohaterowie są pełni sprzeczności, ambiwalentnego stosunku do świata i drugiego człowieka, labilni. Kierują się głównie popędami, namiętnościami, silnymi uczuciami, nienawiścią, chęcią zemsty, złośliwością, żalem. Ciekawie kontrastują z wizją kreowania bohatera-osoby o szlachetnych cechach, która ma stanowić wzór do naśladowania dla kolejnych pokoleń. Narrator – porte-parole pisarza – jest ojcem małej dziewczynki, który chcąc odciągnąć jej uwagę od lęku przed bombardowaniami, prowadzi ją w fikcyjny, baśniowy świat. Sięga po ilustrowaną książeczkę dla dzieci i snuje historie w oparciu o rysunki oraz znane sobie wersje otogizōshi. Niejednokrotnie dygresyjnie wychodzi poza fabułę, dodaje własne krótkie rozważania, przemyślenia dotyczące jakiegoś wątku w utworze, jak na przykład przesunięcia znaczenia słowa „demon”, niegdyś zarezerwowanego tylko do określania nieziemskich istot, a obecnie pojawiającego się także w odniesieniu do kogoś o niezwykłych umiejętnościach, ot „demon literatury”. Ojciec dziewczynki improwizuje, kieruje się wyobraźnią, nie może sprawdzić niczego, bo jest właśnie w schronie.

O. Dazai, Otogizōshi. Księga japońskich opowieści, wyd. Dialog.

Zbiór otwiera utwór „Skradziony guz” opowiadający o lubującym się w alkoholu starcu, który pewnego razu spotyka w górach ucztujące demony. Otwartość i spontaniczność mężczyzny sprawia, że bez strachu postanawia nauczyć nieziemskie stworzenia tańca. Jego bezpośredniość i naturalność zostaje w zaskakujący sposób nagrodzona, bowiem demony zabierają guz, który szpecił twarz mężczyzny i stanowił dla niego utrapienie. Sąsiad staruszka również miał narośl, której chciał się pozbyć, więc postanowił udać się do demonów, by i jego oswobodziły. W przeciwieństwie jednak do swojego poprzednika mężczyzna zamiast rozweselić stworzenia, przestraszył je nieudolnym tańcem. Demony uciekając w popłochu, obdarzyły starca kolejnym guzem. Narrator zaznacza, że nie należy szukać morału w tej historii, bo całość opiera się o „tragikomiczność postaci. To właśnie ten problem tkwi u źródeł życia ludzkiego”. Pierwsza opowieść to w zasadzie preludium, krótka i zabawna dykteryjka, ale już wprowadzająca motywy pęknięć w ludzkiej psychice – przede wszystkim zazdrość sąsiada czy ciągła zgryźliwość żony i syna starca. Co ciekawe, po ponad 70 latach od napisania „Skradzionego guza” został ujawniony rękopis tej opowieści. W pierwszej wersji japoński pisarz w roli demonów obsadza amerykańskie i angielskie „diabły”, jednak w tekście oddanym do druku w 1945 roku nie ma już śladu nawiązań do okupantów. Japońscy krytycy literatury uważają, że przepisanie utworu przez Dazaia odzwierciedla panującą wówczas atmosferę i zamieszanie. W kolejnym opowiadaniu, „Urashima Tarō”, tytułowy bohater, pierworodny syn z dobrego rodu, niemogący znieść krytyki ze strony rodzeństwa dotyczącej między innymi jego oporów przed poznawaniem świata i przygodami, spotyka mówiącego żółwia. Gad w podzięce za uratowanie mu życia z rąk pastwiących się nad nim dzieci, proponuje Urashimie podróż do Pałacu Smoka. Młodzieniec sceptycznie podchodzi do wyprawy, ale pozwala się skusić i podąża na skorupie żółwia na spotkanie z księżniczką podmorskiego królestwa. Podróż okaże się pouczająca dla Urashimy, który musiał zrewidować swoje wyniosłość i snobizm. W jakimś stopniu zrozumie, że krytykują i oceniają wszyscy – także on, więc nie powinien wywyższać się i czuć lepszym od innych. Wizyta w Pałacu Smoka (o ile nie był jedynie iluzją, sennym mirażem, fatamorganą) sprawi, że zatęskni do rodziny. Otrzyma jednak od księżniczki osobliwą pamiątkę, która przywoła w wyobraźni narratora Puszkę Pandory.

„Trzaskająca góra”, trzecia opowieść, przepełniona jest okrucieństwem, bezwzględnością i brutalnością. „Nieokrzesany, tępy i żarłoczny” jenot zakochuje się w pięknym zajączku. Dopuszcza się jednak niegodziwości na znajomych zajączka, który wymierza mu straszliwą karę, a mianowicie zsyła na niego piekielne męki. Ale nie postępuje honorowo niczym wojownik, nie kroczy drogą bushidō, tylko mści się nieczysto. Narrator tłumaczy to faktem, iż zajączek jest młodą i śliczną dziewczyną, a urocze kobiety potrafią być najokrutniejsze i bezlitosne, „złość młodych dziewcząt jest zabójcza”. Opowiadanie ma jednak pozostać poza sferą moralizowania, a jedynie wskazać choćby to, jak mężczyźni bywają poczciwymi jenotami, którzy zakochani bez pamięci w zachwycających kobietach, nie widzą, jak one stopniowo się nad nimi znęcają. Finałowy utwór „Wróbel z wyrwanym językiem” to piękny miraż, oniryczny obrazek, w którym subtelność przeplata się z brutalnością. We wstępie autor stwierdza, że miał zamiar przedstawić jeszcze opowieść o Momotarō, ale zrezygnował z tego z prozaicznej przyczyny – zniszczyłby wizerunek bohatera-wzoru dla kolejnych pokoleń. Momotarō wyznacza bowiem ideał mężczyzny japońskiego, a Dazai nie byłby w stanie uchwycić jego doskonałości, po prostu jego Momotarō byłby słabeuszem.  Bohater, któremu nie wolno mieć wad, żadnych pęknięć w nieskazitelności, żadnych zadrapań i rysów, który nie może okazać się tchórzem i musi poradzić sobie z przeciwnościami, daleki jest od kreacji pisarza reprezentujących cechy zwykłego człowieka z jego słabościami. Dazai zaniechał zatem przedstawiania tej historii i sięgnął po „Wróbla z wyrwanym językiem”. Bohaterem jest mężczyzna spędzający całe dnie na czytaniu, nieodzywający się do ludzi, bowiem gardzi nimi, uważa, że wszyscy kłamią i poprzez rozmowę jego też do łgania zmuszają, dlatego woli nic nie mówić, by nie ulec pokusie. Któregoś dnia spotyka wróbla, który rozpoczyna z nim rozmowę i szybko obnaża jego przekonanie o wyższości milczenia. Ptak zwraca uwagę swojemu interlokutorowi, że nie ma prawa krytykować innych, skoro sam nic nie robi, idzie na skróty, rezygnując z rozmowy. Część dyskusji słyszy żona mężczyzny i podejrzewa, że jego rozmówczynią była młoda dziewczyna. Mąż tłumaczy, że to tylko wróbel, a zazdrosna kobieta, mimo iż nie wierzy, wyrywa język ptakowi. Wróbel ucieka i więcej nie pojawia się w ich domu. Wyrządzona ptakowi krzywda wzbudziła w mężczyźnie jakiś niezwykły u niego szaleńczy zapał – postanowił wróbla odnaleźć. Wyprawa doprowadzi go do domu wróbli i zaskakującej przygody.

Utwory Osamu Dazaia wzorowane na gatunku otogizōshi były swego rodzaju wybawieniem dla pisarza. W czasie drugiej wojny światowej pozwalały uciec zarówno od cenzury, jak i huku bombardowań. To świat, w którym może toczyć się opowieść, swobodnie płynąć narracja, gdzie postacie nie są doskonałe, nie walczą w imię wyższych ideałów, nie poświęcają się, wręcz przeciwnie – szukają łatwych i szybkich korzyści, oceniają i krytykują, dostrzegając źdźbło w oku bliźniego, ale belki w swoim nie widząc, egoistycznie spełniają swoje pragnienia, ale i bywają też szlachetni i życzliwi. Są ludźmi, którzy błądzą, mylą się, upadają, pozwalają się kusić, prowadzić na manowce, naiwnie wierząc, że za chwilę odsłoni się przed nimi królestwo i spłynie na nich szczęście. Otogizōshi. Księga japońskich opowieści Osamu Dazaia to swoisty pomost między japońską klasyczną literaturą a współczesną prozą – pokazuje, w jaki sposób twórczo można adaptować dzieła sprzed wieków oraz jak niewiele straciły na swej aktualności. Ciekawe i pasjonujące opowieści uzupełnione zostały pogłębieniem psychologii postaci, co sprawia, że wykraczają poza schematyczność. Nie tylko bawią, ale są dobrym pretekstem do rozważań o kondycji człowieka uwikłanego w społeczność, szukającego wyzwolenia, pragnącego żyć po swojemu, nierzadko na przekór normom i zwyczajom.

Luiza Stachura


Tytuł: Otogizōshi. Księga japońskich opowieści
Tytuł oryg.: お伽草紙 (Otogizōshi)
Autor: Osamu Dazai
Tłumacz: Katarzyna Sonnenberg
Wydawca: Dialog
Data wydania: maj 2019 r.
ISBN: 978-83-8002-795-4

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.