W głąb obrazu. Recenzja książki „W cieniu Wielkiej Fali. Eseje o japońskim druku i drzeworycie”
Recenzje / 5 maja 2019

Wszyscy, którzy przechodzą w życiu przez etap fascynacji lub choćby lekkiego zainteresowania kulturą japońską, trafiają w pewnej chwili na obraz wielkiej fali uchwyconej w momencie, gdy zawieszona nad łódką z rybakami grozi im zatopieniem. Gdzieś w oddali majaczy góra Fuji, nieznacznie wyróżniająca się spośród stożków innych fal. Pod wielką falą w Kanagawie autorstwa Katsushiki Hokusaia to jeden z tych obrazów, który wyrósł w naszej, zwłaszcza zachodniej wyobraźni, na dzieło gigantyczne, niedoścignione, takie, w cieniu którego powinny się ukryć wszystkie inne. Oczywiście to tylko pars pro toto. Są jeszcze piękne kobiety Utamara, pejzaże Hiroshigego i wojownicy Kuniyoshiego. Czy kogoś pominęłam? Nie, chyba to wszyscy „giganci”, dobrze opisani w literaturze naukowej i popularnonaukowej.