Kobieta pocieszycielka. Recenzja książki „Biała chryzantema” Mary Lynn Bracht
Recenzje / 6 maja 2018

Seul. Na krzesełku siedzi młoda Koreanka. Ma nie więcej niż czternaście lub piętnaście lat, ale w niczym nie przypomina współczesnych nastolatków. Nierówno przycięte włosy okalają jej dziecięcą twarz, a tradycyjny strój chima jeogori, który ma na sobie odsłania jej bose stopy. Zaciśnięte w pięści dłonie złożone na kolanach emanują determinacją. Dziewczynka bystrym wzrokiem wpatruje się w okna japońskiej ambasady znajdującej się po przeciwnej stronie ulicy. Obok niej stoi puste krzesło.

Kot i jego Pan. Recenzja książki „Kroniki kota podróżnika” Hiro Arikawy
Recenzje / 5 maja 2018

Jesteś niepowtarzalny. Nie ma nikogo takiego jak ty. Ilekroć zwątpisz, zapragniesz uciec, pamiętaj, że dla mnie jesteś kimś, kogo nie można zastąpić, jedynym, wyjątkowym. Jesteś częścią mnie, a ja jestem częścią ciebie. Zostanę z tobą aż do końca, do ostatniej chwili. Oswoiłeś bezdomnego kota i stałeś się tym, który gwarantuje mu poczucie bezpieczeństwa i miłości, więc nie odtrącaj go, nie porzucaj bez słowa przed najważniejszą podróżą.

Tragiczne piękno. Recenzja książki „Złota pagoda” Yukio Mishimy
Recenzje / 21 stycznia 2018

Maniakalna obsesja na punkcie artefaktu, elementu przestrzeni, prowadzi do samozagłady. Stopniowo pogłębiające się degeneracja, obłęd, zaburzona percepcja uniemożliwiają dotknięcie rzeczywistości, zaczerpnięcie powietrza, wyjście ze snu. Nieustanne przebywanie w onirycznym, iluzorycznym królestwie wyobrażeń zrywa więź z realnym światem. Pozostaje tylko jedno wyjście – zjednoczyć się z ukochanym obiektem w płomieniach, spłonąć miłością.

Sayaka Murata i „Konbini Ningen” – pytania o normalność
Publicystyka / 15 października 2017

Japońskie konbini to całodobowe mini-markety, w których można kupić niezbędne artykuły codziennego użytku od spożywczych po kosmetyki, produkty papiernicze, czy gazety. Do tego można opłacić w nich rachunki, wysłać faks czy kupić bilety na zbliżające się wydarzenie kulturalne. Szyldy najpopularniejszych sieci konbini wtopiły się już w pejzaż japońskich miast i trudno wyobrazić sobie, jak można funkcjonować bez nich.